Masztalski i Ecik słuchają opowieści Zygusia Materzoka o jego przygodzie w dżungli.
- Patrzą, a przede mną pieronowo wielki boa! Struchlałech ze strachu. A tu ci wychodzi fakir. Ino gwizdnął i boa zniknął.
- To jeszcze nic - wtrącił Ecik. - Moja staro miała takiego boa i poszli my na dancing. Przewiesiła boa przez krzesło i nikt nie gwizdnął, a boa zniknął...
Losowe Dowcipy:
Złapał raz Rybak Rybkę Złotą, która w strachu przyrzekała, ż... Więcej
Na lekcji religii ksiądz pyta:
- Jasiu, gdzie mieszka ... Więcej
Ksiądz i siostra zakonna grają w golfa. Ksiądz bierze kija i... Więcej
- Dlaczego sołtys w Wąchocku już nie jeździ czołgiem?
... Więcej
Spotkało sie roz dwóch górników.
- Zeflik znosz śląski... Więcej